Site Admin
Posty: 70
Rejestracja: czw paź 23, 2025 8:16 am
Wiele z Was planuje poprawić owal twarzy jeszcze przed końcem roku i często pytacie mnie o te dwa zabiegi. Problem w tym, że są one nagminnie mylone, mimo że działają na zupełnie innych zasadach i dają różne efekty.

Zacznijmy od wolumetrii, czyli zabiegów z użyciem gęstego kwasu hialuronowego. Jej głównym celem jest odbudowa utraconej objętości - czy to na kościach policzkowych, brodzie, czy żuchwie - oraz uniesienie opadających tkanek poprzez stworzenie dla nich solidnej podpórki. To idealna opcja dla niecierpliwych, bo efekt jest natychmiastowy, taki tu i teraz. Wychodzicie z gabinetu z już wymodelowaną twarzą, więc jeśli macie spore ubytki tkanki tłuszczowej i chcecie zmiany na już, na przykład na nadchodzącego Sylwestra, to jest to kierunek dla Was.

Zupełnie inną bajką są biostymulatory, takie jak Sculptra, Radiesse czy nukleotydy. Tutaj nie chodzi o szybkie wypełnienie, ale o zmuszenie Waszej skóry do ciężkiej pracy, czyli produkcji własnego kolagenu i elastyny. To zabieg dedykowany osobom z wiotką skórą, które widzą u siebie tak zwane chomiczki czy tarkę na policzkach i zależy im na naturalnym zagęszczeniu bez zmiany rysów twarzy. Musicie jednak uzbroić się w cierpliwość, bo efekt jest odroczony. Skóra przebudowuje się przez 2-3 miesiące, więc rezultat narasta powoli w czasie.

Wniosek jest prosty: jeśli celujecie w wygląd na tegorocznego Sylwestra - wybierzcie wolumetrię. Jeśli jednak myślicie o długofalowej inwestycji w jakość skóry na 2026 rok - postawcie na biostymulację.
Załączniki:
istockphoto-1717263186-612x612.jpg
istockphoto-1717263186-612x612.jpg (51.79 KiB) Przejrzano 8 razy