Zima to dla cery naczyniowej prawdziwy poligon doświadczalny, bo mechanizm jest tu dość brutalny. Wyobraźcie sobie, że wchodzicie z siarczystego mrozu prosto do nagrzanego biura, a ta nagła różnica temperatur powoduje na twarzy gwałtowną grę naczyniową. Naczynia krwionośne na zimnie się kurczą, żeby chronić ciepło, a w pomieszczeniu błyskawicznie rozszerzają, przez co z czasem ich ścianki tracą elastyczność i zostają tak na stałe, witając nas pajączkami i stałym rumieniem. Jeśli więc Wasza twarz piecze i czerwieni się pod wpływem emocji, wina czy ciepła, a do tego pojawiają się krostki niebędące zwykłym trądzikiem, to może być już Trądzik Różowaty, czyli przewlekła choroba zapalna, której nie wolno lekceważyć.
Żeby przetrwać ten trudny czas, koniecznie stawiajcie na ochronę fizyczną, nakładając przed wyjściem kremy typu cold cream bez wody na pierwszym miejscu w składzie oraz osłaniając się szalikiem przy wietrze. Warto też unikać w diecie typowych wyzwalaczy, jak gorące zupy, ostre przyprawy, czerwone wino czy sauna, bo one tylko pogarszają sprawę. Pamiętajcie też, że to idealny moment w kalendarzu na serię zabiegów laserowych, które skutecznie wyciszają rumień i zamykają naczynia, więc naprawdę nie ma sensu czekać, aż problem stanie się trudny do ukrycia pod makijażem.
A jak Wasza cera reaguje na zimowe zmiany temperatur? Walczycie z "czerwonymi policzkami" czy macie na to swoje sprawdzone sposoby?
Site Admin
Posty: 70
Rejestracja: czw paź 23, 2025 8:16 am
Posty: 11
Rejestracja: czw paź 30, 2025 5:11 am
Polecam szukać w kosmetykach: Ekstraktu z Ruszczyka, Kasztanowca, Witaminy C (uszczelnia ścianki naczyń) oraz Kwasu Azelainowego lub Laktobionowego (działają przeciwzapalnie, ale łagodnie). To must-have !