Pewnie nie raz zastanawialiście się, dlaczego w maju lekarze kręcą nosem na prośbę o laser frakcyjny, a w grudniu sami Was do tego namawiają. Sprawa jest prosta i rozbija się o słońce. Zabiegi laserowe to tak naprawdę kontrolowane uszkadzanie skóry, żeby zmusić ją do przebudowy. Po takiej sesji Wasza twarz jest właściwie bezbronna i pozbawiona naturalnej ochrony. Gdybyście wystawili ją wtedy na wiosenne słońce, murowane są głębokie przebarwienia, z którymi potem walczy się latami. Dlatego teraz, gdy za oknem jest szaro, buro i ciemno, mamy idealne okno pogodowe na najcięższą artylerię. Pamiętajcie tylko, że nawet zimą krem z filtrem SPF 50 to absolutna konieczność.
To jest ten czas, kiedy możemy bezpiecznie zrobić mocny resurfacing na blizny potrądzikowe czy zmarszczki, wreszcie pozamykać popękane naczynka, które zimą lubią dokuczać, albo usunąć przebarwienia będące pamiątką po wakacjach. Efekty potrafią być spektakularne, ale muszę Was ostrzec, że rekonwalescencja w tym przypadku to nie jest puste słowo. Po konkretnym laserze przez prawie tydzień skóra może być opuchnięta, zaczerwieniona i pokryta strupkami, więc nie wygląda się wtedy wyjściowo. Dlatego błagam, planujcie to z kalendarzem w ręku i nie umawiajcie się na zabieg tydzień przed Wigilią, bo zamiast cieszyć się pierogami, będziecie się stresować wyglądem przy świątecznym stole.
Site Admin
Posty: 70
Rejestracja: czw paź 23, 2025 8:16 am