Cześć! Zbliżają się Walentynki, więc pewnie wiele z Was planuje romantyczną kolację przy świecach z lampką wina. Muszę jednak poruszyć temat bardzo trudnego związku między czerwonym trunkiem a naszą skórą. To relacja pełna sprzeczności. Z jednej strony wciąż słyszymy o dobroczynnym resweratrolu – silnym antyoksydancie zawartym w skórkach winogron, który teoretycznie ma nas odmładzać. Z drugiej jednak strony, alkohol bezlitośnie odwadnia organizm i nasila grę naczyniową.
Muszę Was ostrzec, zwłaszcza jeśli zmagacie się z trądzikiem różowatym lub macie delikatną cerę naczynkową. W Waszym przypadku czerwone wino jest niestety wrogiem publicznym numer jeden. Wszystko przez wysoką zawartość histaminy. To właśnie ona może wywołać u Was gwałtowny flush, czyli ten niekontrolowany, palący napad czerwienienia twarzy i dekoltu, który bardzo trudno potem opanować i wyciszyć makijażem.
Jeśli jednak nie wyobrażacie sobie randki bez toastu, mam dla Was kompromis i tak zwane mniejsze zło. Wybierzcie wino białe wytrawne, które zazwyczaj jest łagodniejsze dla naczynek, i koniecznie pamiętajcie o wypiciu szklanki wody do każdego kieliszka, by uniknąć odwodnienia. A ten słynny resweratrol? Dużo bezpieczniej i skuteczniej dostarczycie go skórze w formie skoncentrowanego serum lub dobrego kremu, a nie w procentach. A Wy? Unikacie wina w trosce o swoje policzki, czy pozwalacie sobie na małe grzeszki od święta?
Site Admin
Posty: 160
Rejestracja: czw paź 23, 2025 8:16 am