Wiem doskonale, że w tym radosnym, świątecznym okresie trudno odmówić sobie lampki ulubionego wina czy szampana. Jednak jako Wasz doradca czuję się w obowiązku, aby ostrzec Was przed pewną istotną interakcją, o której rzadko wspomina się w gabinetach. Alkohol etylowy ma to do siebie, że powoduje gwałtowne rozszerzenie naczyń krwionośnych oraz zatrzymywanie wody w organizmie. To mechanizm, który naturalnie sprzyja powstawaniu obrzęków u każdego z nas, niezależnie od okoliczności.
Sprawa komplikuje się jednak znacznie bardziej, jeśli korzystałyście z zabiegów medycyny estetycznej. Jeżeli w ciągu ostatnich dwóch tygodni robiłyście powiększanie ust lub wolumetrię policzków, alkohol może drastycznie nasilić obrzęk i znacznie wydłużyć proces gojenia tkanek. Wynika to z faktu, że kwas hialuronowy jest substancją silnie higroskopijną. Mówiąc prostym językiem, wiąże on wodę z otoczenia niczym gąbka.
W praktyce oznacza to, że efekt opuchlizny po spożyciu alkoholu może być u Was spotęgowany nawet dwukrotnie. Zamiast cieszyć się subtelnymi, zmysłowymi ustami, możecie obudzić się rano z efektem pontonu. Nie wygląda to estetycznie, a dodatkowo może powodować spory dyskomfort bólowy, którego na pewno wolałybyście uniknąć w święta. Pamiętajcie, że świeży implant w tkance potrzebuje spokoju i regeneracji, podczas gdy alkohol wywołuje w organizmie stan zapalny.
Co jednak robić, jeśli mimo wszystko planujecie wznieść toast? Przede wszystkim pijcie bardzo dużo wody mineralnej między drinkami, aby na bieżąco wypłukiwać toksyny z organizmu. Dodatkowo koniecznie śpijcie tej nocy z głową ułożoną wyżej, najlepiej na dwóch poduszkach. Taka pozycja pomoże limfie swobodnie odpłynąć z twarzy i zredukować poranny obrzęk. Dajcie znać w komentarzach, czy wiedziałyście o tej zależności, czy może jest to dla Was zupełna nowość.