Zostało nam zaledwie kilka dni do tej jedynej w roku nocy sylwestrowej i moja skrzynka pęka w szwach od pytań o ekspresowe poprawki urody. Rozumiem presję, by wyglądać idealnie, ale muszę wylać Wam na głowę kubeł zimnej wody. To zdecydowanie nie jest dobry moment na eksperymenty z kwasami w wysokich stężeniach czy mocne lasery frakcyjne. Skóra po takich ingerencjach potrzebuje czasu na rekonwalescencję i może zacząć się łuszczyć płatami, co będzie wyglądać fatalnie i po prostu niechlujnie, zwłaszcza pod cięższym, wieczorowym makijażem. Zamiast efektu wow, zafundujecie sobie niepotrzebny stres.
Na czym więc powinnyście się teraz skupić? Wyłącznie na intensywnym nawilżaniu i regeneracji bariery naskórkowej. Pamiętajcie, że dobrze nawilżona, "napita" skóra znacznie lepiej odbija światło, dając ten pożądany, naturalny efekt glow. Dzięki temu buzia wygląda na świeżą i wypoczętą, nawet jeśli noc okaże się bardzo długa i nieprzespana.
Jeśli jednak czujecie, że musicie koniecznie zrobić coś profesjonalnego, z całego serca polecam Wam masaż Kobido u sprawdzonego terapeuty. To genialna i bezpieczna opcja bankietowa, która daje niemal natychmiastowy efekt liftingu i widocznie poprawia owal twarzy. Dzieje się to poprzez głęboką relaksację napiętych mięśni, a co najważniejsze – bez ryzyka podrażnień, zaczerwienień czy strupków, które trzeba by było ukrywać.
Mam dla Was jeszcze jedną małą radę – pamiętajcie o zrobieniu delikatnego peelingu enzymatycznego dzień przed imprezą. Usunie on martwy naskórek i sprawi, że podkład będzie się trzymał idealnie gładko przez całą noc. A teraz zdradźcie mi – macie już wybrane kreacje i makijaże na tę wyjątkową noc? Pochwalcie się swoimi planami w komentarzach!