Site Admin
Posty: 160
Rejestracja: czw paź 23, 2025 8:16 am
Cześć! Czasem macie wrażenie, że Wasze życie to filmowy Dzień Świstaka, zwłaszcza gdy patrzycie w lustro? Budzicie się rano i widzicie, że z Waszym trądzikiem jest dokładnie tak samo jak wczoraj. Z mozołem leczycie jedną zmianę, ona powoli znika, a tuż obok, jak na złość, natychmiast pojawia się kolejna. To frustrujące uczucie, ale muszę Wam powiedzieć, że często sami napędzamy ten mechanizm.

To zjawisko nazywamy trądzikiem z wydrapania, czyli fachowo acne excoriée. Problem polega na tym, że często zupełnie nieświadomie, w stresie lub z nudów, dotykamy twarzy brudnymi rękami. Machinalnie drapiemy strupki, wyciskamy niedoskonałości i w ten sposób sami rozsiewamy bakterie po całej skórze, uniemożliwiając jej naturalne gojenie. To klasyczne błędne koło, z którego trudno wyjść bez świadomej decyzji.

Mam jednak dla Was sprawdzony sposób, który działa też psychologicznie. Spróbujcie naklejać na każdą, nawet najmniejszą krostkę, plasterek hydrokoloidowy. Taki plasterek działa podwójnie – po pierwsze świetnie wyciągnie wysięk i przyspieszy regenerację tkanki. Po drugie, i najważniejsze, stworzy fizyczną barierę dla Waszych niespokojnych palców. Czasami najtrudniejszą rzeczą w leczeniu skóry jest po prostu przestać jej dotykać. A Wam zdarza się nieświadomie dłubać przy twarzy, czy macie żelazną silną wolę?
Załączniki:
istockphoto-1493956084-612x612 (1).jpg
istockphoto-1493956084-612x612 (1).jpg (23.5 KiB) Przejrzano 1248 razy